Zodiak Słońca

Wadze
Słońce w Wadze

Zodiak Księżyca

Wadze
Księżyc w Wadze
22 stopień

Faza Księżyca

Nów
Nów
ma już 28 dni

Imieniny

Wczoraj: Juliusza Lukasza
Dzisiaj: Pelagii Piotra
Jutro: Ireny Jana

Children of the Grave

Children of The GraveW ciągu ostatniego wieku na terenach USA i Kanady istniało tysiące nieodnalezionych, ludzkich grobów. Groby, które mają swoją własną i tragiczną historię. Jest to historia o dzieciach, które popadły w zapomnienie, o dzieciach, które nigdzie nie są wspomniane. Przynajmniej dwie trzecie tych grobów należą do sierot. Pochodzenie większości tych dzieci jest po dziś dzień nieznane.

 

Te dzieci zostały przekazane władzom miejskim, gdyż albo ich rodzice, albo dziadkowie zmarli, ale też, dlatego, że ci ludzie nie mogli zajmować się swoimi dziećmi z nieznanych nam powodów. Niektóre z tych dzieci znalazły kochający dom. Niestety większość tych dzieci miała smutne i tragiczne życie.
Poprzez chaos wojny domowej i wojen światowych te biedne dusze zostały zapomniane. Ale nie tylko zapomniane… były poniżane i często traktowane jak bydło. Większość tych dzieci z wymienionych powodów zmarła i to w bardzo młodym wieku. Tortury, ciężkie kary, nieodpowiednia pomoc medyczna lub jej całkowity brak stanowiły codzienność tych dzieci. Chowani w zbiorowych grobach większość z tych dzieci nie była niczym więcej jak „numerem”.

 

cmentarz

 

O tragediach z dawnych lat świadczą nagrobki z numerami, które można spotkać w północnej Ameryce. Dzieci te zazwyczaj były dzikie i w nadzwyczajnie złym stanie. Po śmierci „Orphanage-Children” (sierot) zazwyczaj pozostawali przywiązywani do ziem. W niektórych miejscach wyczuć można dusze tych dzieci. W miejscach tych dusze bez słowa kierują się na ludzi, by znaleźć pomocną dłoń i by uśmierzyć ból i żal.

 

 

nagrobek

 

W miejscach gdzie w czasie swojej młodości doświadczyły największych krzywd poszukują swojej matki, swego ojca, dziadków. Zdarza się też, że sieroty nie wiedzą, że zmarły i włóczą się po tych miejscach. Większość z tych dzieci nie wie, że poszukując swojej miłości często szuka w niewłaściwych miejscach. Wszystkie sieroty i miejsca nawiedzane przez dzieci chcę przedstawić w tejże historii. Dwie grupy łowców duchów z USA podjęły się tego zadania.

 

 

To jest historia "dzieci z grobu"

 

W USA od roku 1850 do 1980 zarejestrowano 2 miliony dzieci, jako sieroty. Jednakże liczba wszystkich sierot w USA ma wynosić około 5 milionów. Wiele z tych losów po dziś dzień jest nieznana. Wiele z tych biednych dusz, podczas wojen, zostały po prostu pozostawione przed drzwiami lub w sierocińcach. Jedzenie, ubrania, wszystko niezbędne do życia było ciężko do zdobycia, a wiele dzieci było chorych. Jak w każdych ciężkich czasach rodzice i dziadkowie nie wiedzieli, co zrobić z dziećmi i woleli je oddać w ręce miasta. Zazwyczaj te dzieci zostały załadowane na pociąg i wysłane bez celu w „świat”. Równie dużo było dzieci, które zamieszkiwały lasy i drogi, by stanąć twarzą w twarz z swoim losem.

 

Nagrobek1


Większość tych losów traci się w ciemności. Przemoc, nienawiść, nędza stanowiły codzienność dzieci. Były traktowane jak najgorsi więźniowie i nie zwracano najmniejszej uwagi na miłosierdzie. W archiwach miast nie można odnaleźć najmniejszej wzmianki o dzieciach z sierocińców. Dokładna liczba zbiorowych grobowców pozostaje nieznana. Bardzo niewielka liczba grobów mogła zostać zidentyfikowana, co sprawiło, że zmarli otrzymali przynajmniej imię. Dla tych, którzy nadal spoczywają pod ziemią pozostał tylko numer, który widnieje na nagrobkach. Cmentarze, sierocińce, samotne lasy, tu wszędzie można wyczuć ich obecność, każdej duszy, która po dziś dzień jest powiązana ze swoim losem, każdą z „Children of the Grave”.

 

 

 

Cmentarz Crown Hill w Indianapolis jest jednym z największych cmentarzy w USA. Aż do roku 1980 zostało tam pochowanych 699 dzieci w masowych grobowiskach. 699 niechcianych i porzuconych dzieci. Większość tych dzieci była biała, ale jest też mała część dzieci „kolorowych”. Pochodzili z siedmiu różnych sierocińców w Indianapolis. Wtedy jeszcze byli dzieleni na rasy jak też i na płeć.


Było kilka wejść do jadalń w sierocińcach i również tu dzielono na rasy i płeć. Siostry z braćmi widziały się ostatni raz w dniu, w którym wstąpili do sierocińca, szybko rozeszły się drogi rodzeństwa. Stwierdzono, że w czasach od 1850 do 1950 roku wiele z sierot nagle zmarła. Liczba nagle zmarłych dzieci wacha się od 23,9% do 40,1%. Dzisiaj tłumaczy się to w ten sposób, że dzieci dziennie przyjmowały co najmniej ½ litra do 1litra mleka. Podobno mleko było wzmacniane formaldehydem, co prowadzić miało do ciężkich zatruć. Wiele dzieci, a nawet niemowląt miało przez to zginąć.


Liczba śmierci wśród dzieci zaczęła gwałtownie spadać od 1950 roku. Jeszcze dzisiaj gdzieś za plecami się mówi, że w północnej Ameryce robiło się tzw. „eksperymenty” na stu tysiącach niezarejestrowanych dzieci. Mówi się też, że owe eksperymenty dalej są przeprowadzane. Mają to być eksperymenty począwszy od testowania leków poprzez elektrowstrząsy aż do siedzenia godzinami w zwykłych kurtkach w ciemnych pomieszczeniach. Tak spędzali swoją „leczniczą” kurację.

 



W 2006 roku niedaleko Montrealu znaleziono grób, który leżał za farmą. Mieszkańcy nazywają go „chlewem”. Na cmentarzysku znaleziono niezliczone ilości kości dziecięcych. Tłumaczy to prawdziwość miejscowych historii o smutnych duchach dzieci, które szukają pomocy. Znalezisko nie zostało oficjalnie potwierdzone przez władze państwa.

Dzieci, które nie chciały się podjąć tej „leczniczej” kuracji zostali zarejestrowani, jako niezdrowi umysłowo, przez co władze mogły z nimi zrobić co chciały.

Wiele na to wskazuje, że dzieciom podawano różne chemikalia. Te dzieci nie zostały nigdzie umieszczone, dlatego można było się je pozbyć w cichy sposób, gdyż nikt nie szukałby tych dzieci i nikt za nimi nie tęsknił. W roku 2005 rozpoczęła się Paranormal Task Force, w której udział wzięli tacy znani łowcy jak auto książek Troy Taylor, Steve La Chance i Greg Myers. Udali się oni na poszukiwanie zjawiska zgubionych i straszących dzieci. Nakręcili dokumentację Children of The Grave.

 

 

Tery

Steven

Greg

Keith

 

Na wyżej wymienionym cmentarzu łowcy zrobili do dokumentacji nadzwyczajne EVP. Najbardziej imponującym EVP był płacz niemowlęcia, głos bawiących się dzieci, które śpiewają, a także krzyki setek dzieci, które wołają o pomoc. Dzieci te wołały o pomoc i prawdopodobnie szukały kontaktu z żyjącymi. Każde nagranie i również te z zakresu Zombie Road uważane są w kręgach fachowych jako najlepsze, ale i przerażające EVP od czasu kiedy zajmowano się zjawiskiem głosów.

Podobnym przykładem jest cmentarz Bartonville w Peorii (Illinois). Na tym cmentarzu jest ponad 4000 nagrobków, które podpisane są tylko numerami. Numer dotyczy jednego zmarłego, który mieszkał w przytułku. Dotąd zidentyfikowano ledwie 1500 zwłok. Reszt nagrobków została usunięta wraz z biegiem lat. Nieludzkie warunki miały być w sierocińcu w Bartonville. Przykładową karą miało być zanurzanie w wodzie.
Z listów dzieci możemy wyczytać, że te wszystkie sierocińce były bardziej obozami koncentracyjnymi. W jednym przypadku dziecko miało zostać przyciśnięte głową do ognia. Ciągle można tam usłyszeć głosy dzieci szukających swojego rodzeństwa, czasem też ukazują się bardzo małe dzieci, które w tanecznym kroku śpiewając wędrują przez pokój by później zniknąć bez śladu. Z niektórych źródeł wiem też, że w tychże budynkach znajdowano różne zabawki.

 

Paranormal Task Force W Zamku Pythian

 

Tak samo jak cmentarze w USA mają własną historię tak też i budynki w których żyły dzieci mają własną i czarną historię. Jednym z tych domów jest zamek Pythian w Springfield, Missouri. Budynek zbudowali w 1913 roku tzw. „Knights of Pythias”. Tutaj trafiało wiele dzieci, które nie miały domu. Do początku lat czterdziestych zamek był najzwyklejszym sierocińcem. Na początku roku 1941 zamek został przebudowany an szpital wojskowy. Obok cierpiących dzieci swoje miejsce znaleźli tam ranni żołnierze lub ci, którym udało się uniknąć śmierci. Wiele z tych ludzi zmarło w tym budynku. Idąc tokiem plotek w tym budynku umieszczano też niemieckich jeńców by ich przesłuchać. Jeńcy byli wiązani łańcuchami w piwnicy do ścian.

 

Zamek

 

W holu tego domu ciągle słyszy się dziwne głosy. Ludzie, którzy tam przebywali mówią o ciągle powracającym „Halo” i głosie małej dziewczynki noszącej imię Rahel. Najbardziej „aktywne” wydają się być takie pomieszczenia jak: teatr, kawiarnia i piwnica domu. W teatrze najczęściej można zauważyć dużego i masywnego mężczyznę, który za życia miał być agresywny. Interesujące w tym jest, że kilkoro ludzi widziało tego mężczyznę w różnych zakątkach domu, przez co mogę stwierdzić, że duch wędruje po całym budynku. Pomimo tego w tymże zamku można poczuć energię dzieci, a ludzie określają energię budynku zazwyczaj jako wesołą. Jednak ten muskularny mężczyzna wywołuje dreszcze u ludzi, którzy odwiedzają zamek.

Ręka


Grupa Paranormal Task Force postanowiła dokładnie zbadać zamek Pythian. Dnia 23 marca 2005 roku grupa Paranormal Task Force postawiła stopę w zamku. Pierwsze co spostrzegli było to tajemnicze „Halo”, które cicho dźwięczało w pokojach. W następnym kroku grupa udała się do kafejki. Około pięć minut spędzili w pomieszczeniu i nie zarejestrowali nic nadzwyczajnego.



Po dokładnych oględzinach na jednym z stołów pojawił się odcisk dłoni, którego nie było tam kilka minut wcześniej. Był czarny i głęboki. Łowcy postanowili zostać na tropie tej dłoni i przeprowadzili tzw. „Heat Signature”, która pozwalała zbadać temperaturę wokół obiektu za pomocą specjalnego urządzenia obsługującego podczerwień. Obiekt zimny ukazuje się na czarno, ciepły na biało, a gorący, bardzo energiczny na czerwono. Stwierdzili, że obiekt jest w większości czerwony z czarnymi otoczkami. Czyli wychodzi na to, że bardzo silna energia, która w tym samym momencie jest zimna. Dla grupy Paranormal Task Force było to pierwszym dowodem na aktywność duchową w budynku.
Podczas badania domu grupa wzięła do pomocy Olivię Myers córkę Grega Myersa. Eksperci po dziś dzień sądzą, że dzieci są bardziej podatni na paranormalne rzeczy niż dorośli. W jednym z pokoi Olivia wyczuła skoncentrowaną energię i wtedy też grupa otrzymała nakaz opuszczenia budynku.

 

 

Na czwartym piętrze domu znajdował się tak zwany pokój wieżowy. Dzieci z sierocińca miały zakaz przebywania w tym pomieszczeniu. Podczas badania pokoju odnaleziono dziwne odciski dziecięcych dłoni w kurzu na parapetach. Muszę też wspomnieć, że podczas wysłuchiwania nagrania odkryto, że jakiś głos rzucił wyraźne bluźnierstwo przeciw grupie, a niektórzy członkowie poczuli mdłości podczas wchodzenia do pokoju.

 

Piwnica I Kwatery Militarne

 

 

Piwnice

 

Po krótkich badaniach na prośbę Judith Myers grupa opuszcza to pomieszczenie i zabierają się za fundament budynku. Wchodzą do tzw. „tunelu sierot”. Tutaj prawdopodobnie przetrzymywano jeńców i dzieci, które musiały odbyć surową karę. W większości przypadków ci ludzie więcej już nie wychodzili z tego pomieszczenia. Niektóre historyjki mówią, że złe rzeczy się tam działy. Każdy przedmiot zbadany przez grupę emitował zimną energię. W końcu znaleźli gumkę do włosów jakiejś dziewczyny, był to dowód na to iż w tym tunelu przetrzymywano dzieci. Nagle usłyszeli odgłosy pukania. Grupa przeszukiwała rury bieżącej wody i szybko stwierdzili, że są one otwarte i że można je zamknąć. Na pytanie Grega Myersa czy ktoś jest obecny ciągle odpowiada dziwne stukanie. Podczas szybkiego zarejestrowania EVP można usłyszeć krzyk dziewczyny, która wydaje się być niezadowolona z obecności łowców. Najwidoczniej duch chciał w ten sposób dać o sobie znać grupie. Łowcy pukaniem do rytmu nawiązywali jakby rozmowę z tym duchem. Podczas jest rozmowy doszli do zadziwiającego wniosku, że ten duch to ten sam mężczyzna, który już dał im się we znaki. Najprawdopodobniej jest to jeden z personelu, który w tunelu mordował osierocone dzieci. Łowcy mówią, że na pytanie czy to on mordował dzieci była tylko jedna i wyraźna odpowiedź – „TAK”. Na koniec kamera termiczna zarejestrowała cień w kształcie człowieka, który szedł w stronę łowców. Niestety z niewyjaśnionych powodów w tym momencie zawiodła kamera.

 

 

Cień

 

Zombie Road

 

Jednym z najbardziej tajemniczych i przywołujących dreszcze miejscem w USA jest tzw. „Zombie Road”, albo też „Rzeka Śmierci”. W niektórych miejscach tego świata mówi się o ogromnej energii w Zombie Road. Przez dzień niedostrzegalny kawałek ziemi po którym jeździ miniaturowy pociąg z turystami. Żaden z ludzi, którzy mogli oglądać to w dzień nawet nie wyobraża sobie, że wkrótce po tym jak słońce zajdzie miejsce to staje się więcej niż tylko straszne. Zombie Road możemy zaliczyć do najbardziej przerażających miejsc na ziemi. Zdarzenia, które mają miejsce w Zombie Road wyglądają tak jakby pochodziły prosto z Hollywoodzkiego filmu z tą różnicą, że ZOMBIE ROAD TO NIE FILM, to czysta rzeczywistość.



Tysiące naocznych świadków mówią o tych samych, paranormalnych zdarzeniach. W głębi ludzkiej duszy zazwyczaj kryje się największy strach, którego nie można sięgnąć ani zobaczyć, coś czego nie da się w żaden sposób wytłumaczyć nauką. Ten, kto poznał Zombie Road będzie mógł nazwać ten strach. O tym miejscu w ciągu lat powstało wiele legend, a dużo z nich wymyślono, ale w tym wszystkim jest to ziarenko prawdy.
Jedna z legend jest taka: Pod koniec 19 stulecia amerykańskie dowództwo budowało szyny w tym regionie. Na pewno wiadome jest, że linie kolejowe w Ameryce zrobione zostały przez ludzi z zagranicy, w większej mierze przez Chińczyków. Podczas ciężkich warunków pracownicy musieli sami zarobić na chleb. Około 250000 robotników zginęło przy wypadkach lub po prostu z głodu. Ludzie opowiadają sobie historie w których to zmarli pracownicy mają być połączeni z tą ziemią i nocą wstawać z grobów i wędrować po Zombie Road. Mieszkańcy Zombie Road mówią nawet dzisiaj o tym, że śmierć w tym miejscu nie ma miłosierdzia.



Przerażające światła i cienie ludzkich kształtów można zauważyć w nocy. Istnieją też pogłoski, że czasami można posłyszeć melodie. W jednym przypadku grupa zarejestrowała tzw. „White Noise”. Podczas wysłuchania nagrania stwierdzono, że słychać tam bardzo starą muzykę z przeszłych lat. Tak jakby ożył jazz z dawnych lat. Grupy Paranormal Task Force i Missouri Paranormal Research zajmowały się tym fenomenem w latach 2005 i 2006. Zdjęcia, które tam powstały wydają się być niepowtarzalne i umożliwiają społeczeństwu nowe i nieznane możliwości na świecie.

 

 

Digital

 

Druga legenda Zombie Road mówi o zbiegłym pacjencie, który uciekł z pobliskiej kliniki, a mówiono na niego „Zombie”. Pewnej nocy uciekł on w kierunku drogi i lasu. Mężczyzny nigdy nie znaleziono, a następnego dnia znaleziono jego pokrwawione ubranie leżące na drodze. Miejsce to podobno nazwane było od jego przezwiska. Inna legenda mówi, że nazwę ma od tego, że w latach 70 tą drogą podróżowała młodzież i były to czasy narkotyków i filmów zombie.

 

Fakty O Zombie Road

 

Road jest drogą mającą około 2 mile, która przechodzi przez maleńką krainę i rzekę Meramec w Missouri. Obok drogi rosną duże dęby. Ta większa „ścieżka” od tysięcy lat była wykorzystywana przez Indian dlatego, że przebija się przez kamienisty teren aż do rzeki. Przypuszcza się, że ta droga służyła jako droga do transportowania broni, żywności i innych rzeczy.

 

 

Cień

 

Wcześnie w 18 stuleciu między obiema końcami Meramec miało istnieć połączenie wodne. Wiele ludzi, a przede wszystkim dzieci, miało utracić życie podczas przeprawy. Pewna kobieta o imieniu Della Hamilton, żona jednego z zamożniejszych właścicieli ziemskich, pewnego dnia została w dziwny sposób wciągnięta pod pociąg i zakończyło się to dla niej śmiertelnie. I dokładnie od tego miejsca po dziś dzień wyrusza miniaturowy pociąg z turystami.

Dziwne rzeczy zdarzają się i zdarzały na Zombie Road. Postaram się bardziej opisać te dziwne sytuacje. Wiele ludzi, którzy kiedykolwiek tam mieszkali mogą zaświadczyć o paranormalnych lub mniej paranormalnych zdarzeniach z tamtego miejsca. Od dziwnych znaków świetlnych poprzez cieniste postacie do pojawiania się czarnych cieni, które nie przypominały niczego, wszystko to działo się na tej ulicy. Również pojawia się tu tajemnicza biała mgła. Te czarne postacie zostały też zauważone przez stróżów prawa.

Najbardziej znane zdjęcie z Zombie Road jest prawdopodobnie to:

 

 

Cienie

Zdjęcie pokazuje grupę cieni, których (jak zapewniają łowcy) nie było widać podczas ujęcia.

 

W latach 60 i 70 XX wieku rozpoczyna się obecna historia Zombie Road. W tym okresie stał tam dom, w którym przeprowadzano satanistyczne rytuały. Nawet dzisiaj ostrzega się przed chodzeniem po Zombie Road samemu lub po zachodzie słońca. Kości i resztki zwierzęce nadal są odnajdywane. Istnieją też pogłoski o jakiejś kobiecie, która składała w ofierze ludzi. Nawet dzisiaj wiele ludzi wierzy, że satanistyczne rytuały wywołały tam dużo demonicznej energii. Nikt nie może wiedzieć jakie wrota otwarto przez te rytuały. Każdy, kto chce wejść w Zombie Road powinien iść tam w dużej i silnej grupie. Nigdy samemu. Stary policjant, który często służbowo przejeżdżał przez ten teren relacjonuje, że zamordowano tam wiele ludzi, a ich resztki zwłok rozrzucone były po całym terenie. Kiedy zapytano go, co potrzebuje człowiek, żeby przebić się przez Zombie Road on odpowiedział:

 

Niezwykle odporną kamizelkę, dużą broń i bardzo dużo szczęścia.

 

W latach 60 i 70 doszło tam do tajemniczych zgonów. Miały mieć tam miejsce morderstwa i samobójstwa. Pewna młoda para spacerowała w tym terenie. Chcieli spojrzeć na ulicę z góry. Wspięli się na wysoki punkt i gdy tak spoglądali nagle chłopak poślizgnął się i poleciał twarzą do przodu. Wpadł twarzą w ostre gałęzie po czym jego twarz została wisieć na drzewie, a głowa poleciała z resztą ciała. Dziewczyna jest pewna, że widziała czarną postać, która spychała chłopaka.
To wydarzenie nie było jedynym na tym miejscu. Pewien chłopak spadł z tego samego miejsca i skręcił kark. Koledzy tragicznie zmarłego mieli uciekać z krzykiem z tego miejsca przez co zwłoki zostały odnalezione dopiero kilka tygodni później.



W latach 70 dwoje młodych chłopców zostało rozjechanych przez pociąg. Niektórzy z mieszkańców zostali wcieleni do służb poszukiwawczych by odszukać części ciała. Pewien myśliwy wpadł na samochód, którego silnik cały czas chodził. Znalazł w tym samochodzie mężczyznę, który spaliny skierował do wnętrza samochodu i się tam udusił. Jak wyżej wspomniałem była ta droga używana przez młodzież, która zmierzała na różnie filmy o Zombie. Wiele młodych wdychało różne substancje i co najmniej u jednej osoby spowodowało to śmierć.
Wiele tzw. Partykids nigdy nie wróciło do domu, a wszystkie dziwne śmierci przypisuje się narkotykom.

W latach 90 pewna matka z 5 letnim dzieckiem chcąc przejść przez most wpadła pod pociąg. Matka zmarła na miejscu i ostatnimi siłami odrzuciła swoje dziecko. Maszynista zdołał zatrzymać pociąg i przynajmniej uratować to dziecko. Inna historia mówi o tym, że na końcu drogi stoi drewniana chata w której spotkać można starą kobietę, która chodzi z pistoletem. Mówi się też o pewnym koloniście, który miał przegrać kobietę w karty. Mężczyzna w rozpaczy poszedł do domu i się powiesił. Zdarzały się również śmierci poprzez przemoc.



Co się tyczy łowców, te dwie grupy osiągnęły swego rodzaju sukces. Dzięki specjalistycznemu sprzętowi udało im się między dębami sfotografować różne cienie w kształcie ludzi. Możliwe jest, że na tych zdjęciach widać zmarłe dzieci albo ofiary kultu satanistycznego. Możliwe też jest, że są to pechowi ludzie. Są też domysły i dyskusje na temat widniejących na zdjęciach osób, niektórzy mówią, że to Indianie żyjący kiedyś na tych terenach. Greg Myers mówi, że podczas wstąpienia na Zombie Road zauważył czarną postać sunącą w koronach drzew. Gdy cień znalazł się na ulicy nagle zniknął.

Na zdjęciach ukazywały się napisy typu: „The Death People are alive” lub „You know too much” przetłumaczone znaczy tyle co „Zmarli są żywi” i „Wy wiecie za dużo”. Do dzisiaj nie jest wiadome czy to jest robota satanistów czy też duchy naprawdę chcą być zauważone przez ludzi. Greg mówił w jednym z reportażów, że cały czas można było usłyszeć głosy i poczuć dotyk duchów.
Podczas przechodzenia przez most co najmniej jeden z członków miał czuć smak krwi w ustach. Podejrzewają, że cień, którego widzieli to duch pewnego człowieka, który zmarł tragicznie przejechany przez pociąg.
Na końcu swego reportażu Greg zacytował słowa:

 

Boicie się? Nie…?
Kiedy przeżyjecie Zombie Road będziecie się bać.

 

Tutaj kończy się historia „Children of the Grave” – o nawiedzonych cmentarzach, domach dziecka i oczywiście legendarnym Zombie Road.

 

 

Polecamy